Narzędzie umożliwiające wykrywanie w czasie rzeczywistym ognisk zatruć pokarmowych nie działało od dziesięciu lat. Został opatentowany przez trzech analityków danych w Mastercard w 2019 r., ale później został zapomniany. Nigdy nie został on wdrożony.
Tego lata w Stanach Zjednoczonych doszło do największej w historii epidemii cyklospory. Pasożyt Cyclospora cayetanensis powoduje tygodnie wyniszczającej, wodnistej biegunki. Ludzie chorują po zjedzeniu świeżej żywności skażonej ludzkimi odpadami. Choroba nie jest przenoszona z osoby na osobę, jest przenoszona przez żywność.
Jednak ustalenie źródła skażenia zajęło ekspertom ds. zdrowia publicznego dwa miesiące. Dwa miesiące przesłuchiwania pacjentów. Dwa miesiące zgadywania. Wszystko dlatego, że zignorowano najbardziej oczywiste źródło danych – dokumentację finansową pacjentów.
Powolny proces epidemiologii
Dochodzenie przebiegało według znanego i irytującego schematu. Pierwsze przypadki zachorowań zarejestrowano 13 maja. Do połowy czerwca FDA zidentyfikowała grupę przypadków, ale nie znała ich źródła. Dopiero 9 lipca Taco Bell zaprzestało sprzedaży niektórych warzyw. Dostawca sałatek został wskazany dopiero w połowie lipca.
Problemem nie była sałatka. Przeszkodą była restauracja.
Władze stanu Michigan przeprowadziły wywiady ze 190 chorymi osobami. 90% z nich stwierdziło, że jadło sałatę lodową w Taco Bell. Ta korelacja doprowadziła FDA do wskazania jednego rolnika w środkowym Teksasie (właściwie środkowym Meksyku). Firma Taylor Farms de Mexico wycofała produkt ze sprzedaży 17 lipca.
Wniosek opiera się wyłącznie na ludzkiej pamięci. A ludzka pamięć to okropne narzędzie śledcze.
Próbka sałaty dała wynik pozytywny 18 lipca. Następnego dnia FDA wycofała ten wynik. Był to wynik fałszywie dodatni. Podczas tej epidemii żadna próbka produktu nie uzyskała pozytywnego wyniku na obecność pasożyta. Wycofanie produktu uzasadnione jest jedynie danymi epidemiologicznymi – wynikami badań.
To skupisko to tylko część problemu. Przypadki cyklosporozy zgłoszono w 34 stanach. W przypadku większości z nich źródło nie zostało zidentyfikowane.
Dlaczego dane dotyczące zakupu mają znaczenie
Prawie wszyscy w USA kupują żywność za pomocą karty lub aplikacji. Transakcja ta pozostawia możliwy do prześledzenia ślad ze znacznikiem czasu. Rejestr tego, kto, co, gdzie i kiedy wydał.
Sieci płatnicze dysponują tymi danymi. Widzą, który sklep odwiedziła dana osoba. Nie zawsze widzą konkretny SKU – dokładnie to samo pudełko sałatki. Ale widzą sam sklep. I to wystarczy.
Weźmy pod uwagę epidemię salmonellozy w 2009 roku. Badaczom nie udało się ustalić źródła. Następnie zajęli się hurtowym zakupem dokumentacji członkowskiej klubu. Znaleźli 19 chorych klientów, którzy kupili to samo opakowanie salami. Wykryto ognisko.
W przeglądzie z 2018 r. zauważono, że dane dotyczące zakupów pomogły w zidentyfikowaniu źródła w 100% z 20 ognisk, w których je wykorzystano. Symulacja Norweska 2022 dokładnie zidentyfikowała zanieczyszczony produkt w 90% przypadków.
Jest niuans. Sukcesy te sugerowały, że badacze już wiedzieli, który sklep sprawdzić. Aby potwierdzić tę hipotezę, wykorzystali programy lojalnościowe. Nie wykorzystali danych zakupów do znalezienia sklepu.
Tutaj leży luka.
Kiedy produkt jest sprzedawany przez wielu sprzedawców detalicznych lub ludzie kupują od małych dostawców, dane dotyczące pojedynczego sklepu nie działają. Trzeba zobaczyć podróż konsumenta przez wszystkie miejsca, w których wydaje pieniądze.
Sieć płatnicza zapewnia taki przegląd. Jest to jedyny system, który widzi zbiorcze zachowanie populacji, a nie tylko lojalnych klientów jednego sprzedawcy.
Brakujące ogniwo
W 2014 roku Jeremy Pastore, Michael Zhao i Arun Elangoven złożyli patent na zastosowanie dokładnie w tym celu. Skanuj zapisy płatności. Wykrywaj anomalie. Wykryj epidemię w miarę jej rozprzestrzeniania się.
Dlaczego zostało zarchiwizowane?
Pastore nazywa to „interesującym pomysłem”. Ale istniała bariera praktyczna. Patent wymagał danych na poziomie SKU (artykułu produktowego). Szczegółowe informacje o tym, co dokładnie znajduje się w koszyku. Mastercard ich nie miał. Firma widziała tylko nazwę sklepu.
Próbowali nałożyć dane dotyczące trendów grypy na dane dotyczące kosztów. Sygnał był zbyt głośny. Nie potrafili oddzielić ziarna od plew, nie wiedząc dokładnie, jaki produkt kupują ludzie.
Ale poczekaj. Czy naprawdę potrzebowali kodu SKU produktu, aby znaleźć sklep?
Nie.
Pastore przyznaje, że nigdy nie rozważali możliwości, że głównym problemem nie jest zdefiniowanie produktu, ale zdefiniowanie miejsca. A Mastercard widzi to miejsce.
„Nie poruszyłem kwestii zdefiniowania sklepu” – powiedział mi Pastore. “Ponieważ to proste. Kiedy zorientujesz się, że to Taco Bell, problem został rozwiązany. Najtrudniejszą częścią jest znalezienie tego Taco Bell. “
Dane potrzebne do rozwiązania pierwszej połowy problemu znajdowały się we własnej infrastrukturze firmy, ale nie zostały wykorzystane. Rurociągi zostały już zbudowane. Dane autoryzacyjne przetwarzane są w ciągu kilku minut. Mastercard codziennie analizuje ten przepływ dla ekonomistów i banków.
Brakującym składnikiem nie była technologia. To była wola (zadanie). I być może szczegóły SKU w celu ostatecznego potwierdzenia. Ale te jednostki SKU można kupić. Dostęp do sieci płatniczej nie jest możliwy.
Prywatność i zgoda
Dlaczego więc nikt tego nie zrobił?
Kwestie prywatności są pilne. Departamenty zdrowia boją się prosić pacjentów o przedstawienie wyciągów z kart kredytowych. Wygląda to na naruszenie prywatności. Pomyśl jednak o alternatywie: dwa miesiące cierpień w czasie rozprzestrzeniania się epidemii.
Zgoda może być rozwiązaniem. Kiedy pacjent zgłasza się do szpitala lub oddziału zdrowia, poproś go o podpisanie oświadczenia o udostępnieniu danych. Pozwól śledczym na sprawdzanie sieci płatniczej pod kątem transakcji w odpowiednim okresie.
Liczby są małe. W Michigan przeprowadzono wywiady ze 190 osobami. Nawet jeśli współczynnik odpowiedzi jest niski, do rozwiązania sprawy wystarczy grupa dopasowań.
Rząd powoli buduje infrastrukturę na czarną godzinę. Kupuje systemy do rzeczy, które już się psują. Narzędzie do wykrywania epidemii oparte na danych dotyczących wydatków to dokładnie ten rodzaj możliwości, który jest ignorowany, dopóki nie będzie potrzebny, a wtedy jest już za późno.
Kto jest właścicielem tego problemu?
Pastore uważa, że rząd powinien to rozwinąć. Jak spis. Bieżące badanie kosztów opieki zdrowotnej.
Ewentualnie prywatna firma specjalizująca się w badaniach chorób zakaźnych mogłaby zarabiać na tej usłudze. Firmy takie jak ProMED-mail czy Red Flag Alerts już teraz wypełniają tę próżnię. Skanują media społecznościowe pod kątem skarg dotyczących „grypy żołądkowej”. Są szybkie, ale ich dane są zaszumione. Nie wiedzą, co jedli skarżący.
Dane dotyczące płatności nie powiedzą Ci, czy dana osoba zjadła skażoną sałatkę. Mówią tylko, że był we właściwym sklepie we właściwym czasie. Zawężają swoje poszukiwania. Zamieniają igłę w stogu siana w igłę w stodole.
Wycofanie sałatki Taco Bell nie zostało potwierdzone testem laboratoryjnym. Zostało to udowodnione poprzez ciąg rozumowań. Łańcuch, który można wzmocnić – lub rozpocząć – poprzez dokumentację finansową.
Patent istnieje. Został wydany. Nieodbierany zbiera kurz na półce.
Mamy dane. Mamy narzędzie. Po prostu potrzebowaliśmy właściciela.






























