Wydaje się, że jest to normalna część starzenia się. Zapominasz, gdzie położyłeś klucze. Wejdź do pokoju i natychmiast zapomnij, po co przyszedłeś. Wiń za to stres. Obwiniasz swój napięty harmonogram. Może po prostu jesteś coraz starszy.
Ale dla milionów ludzi prawdziwym powodem nie jest wiek. Jest to obturacyjny bezdech senny. Ten stan powoduje, że oddychanie zatrzymuje się i zaczyna wielokrotnie w ciągu nocy. Większość ludzi nie jest świadoma jego obecności. Dopóki coś innego nie zacznie się „pękać”.
Znamy podstawy. Bezdech senny powoduje głośne chrapanie. Powoduje zmęczenie w ciągu dnia. Jest to związane z chorobami układu krążenia. Ale teraz naukowcy badają coś głębszego. Obserwują mózg. W szczególności to, co dzieje się po wielu latach snu, który nigdy nie daje prawdziwego odpoczynku.
Czy bezdech senny wiąże się z ryzykiem wczesnego wystąpienia demencji?
Ostatnie badania sugerują, że efekty te zaczynają się wcześniej, niż myśleliśmy. Wyniki uzyskano w ramach projektu Healthy Brain Project. Wzięło w nim udział prawie 2800 dorosłych osób. Mieli od 40 do 70 lat. Co ważne, nie cierpieli na demencję. Nie mieli łagodnego upośledzenia funkcji poznawczych. Byli zdrowi poznawczo.
Co się zatem zmieniło?
Naukowcy porównali osoby cierpiące na obturacyjny bezdech senny z osobami, które go nie miały. Wszyscy uczestnicy przeszli komputerowe testy pamięci i uwagi. Oceniono także ryzyko wystąpienia u nich demencji w przyszłości. Wykorzystano skalę CAIDE. Jest to dobrze ugruntowany wskaźnik. Uwzględnia ciśnienie krwi. Uwzględnia poziom cholesterolu. Masa ciała również ma znaczenie. Podobnie aktywność fizyczna i wiek.
Gorzej wypadła grupa osób cierpiących na bezdech senny. Ich wyniki w zakresie pamięci były nieco niższe. Szacowane ryzyko rozwoju demencji w późniejszym życiu było u nich wyższe.
To nie jest tylko kwestia genetyki. Naukowcy przetestowali obecność genu APOE ε4. Jest to jeden z najlepiej poznanych genetycznych czynników ryzyka choroby Alzheimera. Czy gen coś zmienił? Nie całkiem. Uczestnicy cierpiący na bezdech senny uzyskali znacząco wyższe wyniki w skali CAIDE, niezależnie od tego, czy byli nosicielami genu. Obecność tego zaburzenia snu miała co najmniej takie samo znaczenie, jak odziedziczone ryzyko genetyczne dla tej grupy osób w średnim wieku.
„Występowanie bezdechu sennego miało co najmniej takie samo znaczenie, jak odziedziczone ryzyko genetyczne”.
Dlaczego zakłócenia snu uszkadzają mózg?
Oto mechanizm. Za każdym razem, gdy oddech zatrzymuje się, poziom tlenu chwilowo spada. Mózg nagle się budzi, żeby to naprawić. Setki razy. Albo nawet setki razy. Każdej nocy.
To nie jest regenerujący sen. Powoduje to przewlekły stan zapalny. To powoduje gwałtowny wzrost ciśnienia krwi. To pogłębia insulinooporność. To powoduje obciążenie naczyń krwionośnych.
Naukowcy uważają, że te powtarzające się spadki tlenu powodują także coś innego. Mogą zakłócać zdolność mózgu do usuwania odpadów. W szczególności z beta-amyloidu. Jest to lepka płytka białkowa związana z chorobą Alzheimera. Jeśli twój mózg nie jest w stanie zamiatać podłogi w nocy, rzeczy się piętrzą.
Co ciekawe, różnice w pamięci były najbardziej zauważalne wśród osób, które cierpiały na nieleczony bezdech senny. Jednakże zwiększone ryzyko demencji pozostawało wysokie nawet wśród osób poddawanych leczeniu.
Czy to oznacza, że leczenie nie działa? Nie. Nie możemy wyciągnąć takiego wniosku. Było to badanie przekrojowe (snapshot). Mamy jedynie migawkę sytuacji w określonym momencie. Autorzy sugerują inną możliwość. Do czasu zdiagnozowania bezdechu sennego lata zwiększonego ryzyka naczyniowego mogą już minąć. Uszkodzenia mogły powstać na długo przed diagnozą.
Niektóre z deficytów pamięci zaobserwowane w badaniu uległy zmniejszeniu, gdy naukowcy wzięli pod uwagę ryzyko naczyniowe, takie jak otyłość czy wysoki poziom cholesterolu. Sugeruje to, że niektóre skutki dla mózgu zachodzą tymi samymi drogami, które szkodzą sercu. Nie chodzi tylko o spadki poziomu tlenu. Jest to ogólnoustrojowe obciążenie organizmu.
Znajdź objawy inne niż chrapanie
Bezdech senny jest często błędnie postrzegany jako po prostu hałaśliwa dokuczliwość. To stan całego organizmu. Dotyka serca. Metabolizm. Naczynia krwionośne. A teraz jest jasne, że mózg też to robi.
Nie musisz czekać, aż stracisz pamięć, żeby działać.
Jeśli głośno chrapiesz. Jeśli obudzisz się z uczuciem braku tchu. Jeśli czujesz się wyczerpany, mimo że spędziłeś w łóżku osiem godzin. Jeśli Twój partner mówi, że przestajesz oddychać podczas snu. To nie są drobne problemy. To są sygnały.
Omów je z lekarzem. Identyfikacja to pierwszy krok. Leczenie jest możliwe. Możesz interweniować, zanim te drobne zmiany w pamięci staną się czymś, do czego nie będzie już można się odwołać, odwołując się do napiętego harmonogramu.
Pytanie brzmi: czy zaczekasz, aż mózg pokaże więcej znaków? A może sprawdzisz teraz dane dotyczące snu?






























