Bob Beamon nie tylko pobił rekord świata w skoku w dal na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Zniszczył to.
Urodzony w Bronksie w Nowym Jorku Beamon rzucił się w powietrze na wysokość 8,90 m (29,2 stopy). Odległość ta przekroczyła poprzedni rekord o zadziwiające 55 centymetrów. To nie była tylko różnica. To była otchłań. Skok pozostawał rekordem świata w skoku w dal mężczyzn przez 23 lata. Utrzymywał się do czasu, aż Mike Powell z USA w końcu go wyprzedził w 1991 roku.
Droga Beamona do tej dziury nie była liniowa. Zaczął w Jamestown High School na Long Island. Następna była Szkoła Rolniczo-Techniczna Karoliny Północnej w Greensboro. Przeniósł się na Uniwersytet Teksasu w El Paso. Ostatecznie trafił na Uniwersytet Adelphi, gdzie również grał w koszykówkę.
Idealna burza w Meksyku
Dlaczego ten jeden skok był tak daleko?
Warunki w Meksyku były rzadkim zbiegiem okoliczności. Wyżyny rozrzedziły powietrze. Silny wiatr w plecy pchnął go do przodu. Sportowy talent Beamona spotkał się z jego otoczeniem i zwyciężył.
Odepchnął się. Poleciał. Wylądował.
Nie rozumiał, co się stało.
Kelnerzy nie opublikowali jeszcze wyników. Beamon siedział w kurzu i patrzył w górę. Właśnie został pierwszym skoczkiem w dal, który uzyskał odległość 28 i 29 stóp. Ale on jeszcze o tym nie wiedział.
Obliczenia dokonał jego kolega z drużyny, Ralph Boston. Boston powiedział mu, że skok był dłuższy niż 29 stóp.
Reakcja była natychmiastowa i ostra. Beamon upadł na ziemię. Emocje go przerosły. Walczył z nudnościami. Łzy płynęły mu po twarzy. Koledzy z drużyny pomogli mu wstać. To nie była tylko radość. To był fizyczny szok dla organizmu.
Dziedzictwo zbudowane na jednym momencie
Beamon nie utrzymał się na szczycie.
Po tym historycznym skoku występował nieregularnie. Odszedł ze sportu przed Igrzyskami Olimpijskimi w 1972 roku. Nigdy nie wrócił na ten poziom dominacji konkurencyjnej.
Ale jego wpływ pozostał. Został trenerem lekkoatletyki. Pracował z młodzieżą. Brał udział w różnorodnych zajęciach sportowych. W 1984 roku pomógł zebrać fundusze dla Komitetu Olimpijskiego Stanów Zjednoczonych.
Jego miejsce w historii zostało wcześnie zapewnione. Kiedy w 1983 roku otwarto Galerię Sław Olimpijskich w USA, Beamon był jednym z pierwszych sportowców wprowadzonych do tej hali.
Jak rekord Beamona zmienił skok w dal
Skok na odległość 8,90 m był czymś więcej niż tylko liczbą. Na nowo zdefiniował to, co jest możliwe. Od dwóch dekad sportowcy gonią ducha. Trenowali, aby pokonać tę 55-centymetrową różnicę. Wydawało się to nie do odparcia.
Kiedy Powell w końcu go pokonał w 1991 roku, nie był to koniec dziedzictwa Beamona. Było to potwierdzenie, jak daleko skoczył do przodu w porównaniu ze swoim czasem.
Dziś płyta stoi jako pomnik tego jedynego popołudnia w Mexico City. Rozrzedzone powietrze. Wiatr tylny. Jeden doskonały lot.
Skok Beamona pozostaje standardem. Nie tylko w zasięgu. Ale także pod względem wpływu. Zmienił sposób patrzenia na ten sport. Udowodnił to
