Można się kłócić o jego promocję. Możesz nienawidzić jego przejścia do roli antagonistycznej. Ale nie można zaprzeczyć, że Shawn Michaels to jeden z najważniejszych zapaśników, jaki kiedykolwiek założył te buty. Młody HBK był arogancki. Nosił tę arogancję jak zbroję. I potwierdził to swoimi czynami. W szczytowej formie posiadał magiczną zdolność wyniesienia każdego przeciwnika na ringu. Nie miało znaczenia, kto był jego przeciwnikiem. Potrafił zamienić łatwe zwycięstwo w klasyczną walkę. Potem nastąpiła kontuzja pleców. Zajęło to lata. Prawie zakończyła jego karierę, zanim się zaczęła. Wrócił odmieniony. Weteran. Wciąż elitarny zapaśnik. Wyniósł swoich mniej utalentowanych kolegów na wyżyny, o jakich nawet nie marzyli. Odszedł na emeryturę w 2010 roku z podniesioną głową, pozostawiając fanów głodnych więcej. Trzydzieści lat pracy. Niezliczone mecze. Nie udało się wybrać pierwszej 10-tki. I tak to zrobiliśmy.
10. Shawn Michaels kontra Triple H na SummerSlam 2002
Kontuzja pleców w 1998 roku przerwała jego karierę. Operacja zespolenia kręgów. Przejście na emeryturę i przeprowadzka do Teksasu. Wprowadził porządek w swoje życie. Pokonał demony narkomanii. Potem przyszedł rok 2002. Chciał ostatniej szansy. Tylko po to, żeby udowodnić, że potrafi. Triple H był tym człowiekiem. Współzałożyciel firmy DX. Najlepszy przyjaciel. Fabuła była prosta: Sean próbował ożywić stary DX. Zaatakował go Triple H. Naturalnie. SummerSlam 2002. Warunki walki? Nieautoryzowane. Shawn nie był już aktywnym zapaśnikiem. Ten skrót stał się luką. To, co wydarzyło się później, to czysty chaos. Styl walki ulicznej. Żadnych zasad. Obaj mężczyźni dali z siebie wszystko. HBK myślał, że to koniec. Nie szczędził wysiłków. Dwóch najlepszych techników na świecie u szczytu kariery. Sean wygrał. Potem znowu zniknął. Ale coś się wydarzyło w tym ringu. Lekarze nie potrafili tego wyjaśnić. Jego plecy się zagoiły. Cud. Walczył przez kolejne osiem lat. Od tego meczu wszystko się zaczęło.
9. Shawn Michaels kontra Diesel w In Your House: Dobrzy przyjaciele, lepsi wrogowie 1996
Kevin Nash nie był technikiem. Był ogromny. Sam to powiedział. Rozmiar ma znaczenie, gdy jesteś taki duży. Ale kiedy chciał? Mógłby konkurować z bogami. To był jego ostatni mecz w jego pierwszej karierze w WWE. Najważniejszy mecz wieczoru. Płatne za obejrzenie. Sean był mistrzem. Diesel był jego przyjacielem. Spędzili rok osobno. Nash był najnudniejszym mistrzem w historii. Najniższa sprzedaż biletów. Nudny. Szukał swojej przewagi. Rola animacji. Nowy Porządek Świata (nWo) miał nadejść. Poszedł do WCW. Wiedział o tym. Rywalizując z Shawnem, jednym z najlepszych zapaśników na świecie, dał z siebie wszystko. Brutalna walka uliczna. Brutalny. Z mocnymi uderzeniami. Wielu nazywa ten mecz najlepszym w karierze Nasha. I Sean? Nadal był u szczytu swoich umiejętności. Było to pożegnanie z pewną epoką. Pożegnanie z przyjacielem.
8. Shawn Michaels kontra Razor Ramon na SummerSlam 1995
Walka na WrestleManii X jest legendarna. Każdy go zna. Ale SummerSlam 1995? Zapomniany. Nie powinno tak być. To był mecz dodany w ostatniej chwili. Oryginalna karta była słaba. Diesel kontra King Mabel. Katastrofa, która czeka, aby się wydarzyć. Zastąpili ich więc HBK i Ramonem. Wyzwanie: pokonać klasyczny mecz na WrestleManii. Dodaj trochę elegancji. Żadnych drabin jako broni. Tylko ciała. Tylko ból. Dwie drabinki na ringu. Ogromna innowacja na tamte czasy. Nie dorównywali meczowi w Mani. To było niemożliwe. Ale podeszli do niego. Wysokie akrobacje. Prawie spadam. Rozpacz. Ten mecz pozostaje w cieniu. To wstyd. Klasyk, który zasługuje na więcej miłości.
Wydarzenie główne w Londynie: HBK i 60-minutowy mecz Iron Mana z ceną
Shawn Michaels był zajęty ponownym spotkaniem z Triple Hice w D-Generation X, grając rolę zbuntowanego nastolatka, który od czasu do czasu wchodził na ring, aby zapewnić solidny występ w meczach tagów na karcie wstępnej. Tymczasem John Price był w środku swojej ery „pana McMahona”. Publiczność była podzielona pośrodku, a widzowie wygwizdywali go i wiwatowali z równą intensywnością – a dynamika ta zdefiniowała karierę Tseny na następną dekadę.
Nie powinni byli ze sobą walczyć. Plan na WrestleManię 23 przewidywał rewanż pomiędzy Pricem i Triple Hice. Cena nawet musiała stracić. Triple Hayes po raz drugi w swojej karierze zerwał mięsień czworogłowy uda. Jego miejsce zajął Shawn Michaels. Walka na WrestleManii była niezwykle zacięta. Więc naturalnie zrobili to ponownie.
Podczas transmisji Raw z Londynu wyrzucili przez okno limity czasowe.
To nie było standardowe wydarzenie główne. To był 60-minutowy mecz Iron Mana. Jeden z najlepszych meczów w historii Raw. Dlaczego? Bo był nieprzewidywalny. Złamał schemat typowego występu na Raw. WWE zgodziło się z tym, mocno promując inne mecze, które nigdy się nie odbyły, ponieważ cały program został pochłonięty przez ten jeden mecz. Czyste rzemiosło. Czysty chaos. Czyste zapasy.
WrestleMania XXIV: Ostatni ukłon dla Nature Boya
Ric Flair mógł nazywać siebie „Człowiekiem”, ale do 2008 roku jego ciało podjęło już inne decyzje. Zdecydowano, że jego następne zwycięstwo nad Riciem Flairem będzie jego ostatnim występem w WWE. Niektórzy twierdzą, że został zmuszony do przejścia na emeryturę. Inni uważają, że po prostu potrzebował takiego końcowego podkreślenia. Tak czy inaczej, przez miesiące unikał wejścia na ring.
Na WrestleManii XXIV zmierzył się z Shawnem Michaelsem. Przeciwnik, którego osobiście wybrał Flair. Koniec był nieunikniony.
Czy to był jego najlepszy mecz w karierze? Nie. Stan fizyczny był zbyt pogorszony. Flair wykorzystał każdą uncję pasji i emocji, jaka mu pozostała, próbując odtworzyć ducha legendy z przeszłości. Jednak ciało nie nadążało za umysłem. Jednak oglądanie, jak dwie ikony zderzają się na ringu po raz ostatni? Jest to rzadkie zjawisko. To szczególne wydarzenie. Pięć słów, które położyły temu kres, na zawsze zapisało się w historii wrestlingu: „Przepraszam. Kocham cię”.
WrestleMania XII: Mecz Iron Mana podzieleni wśród fanów
Walka Iron Mana pomiędzy Brutem Hartem i Shawnem Michaelsem na WrestleManii XII wywołuje obecnie wiele kontrowersji. Krytycy twierdzą, że to było za długie. Twierdzą, że pierwsza połowa była nudna. Niektórzy uważają, że format jednego upadku jest nierealny. Najwięksi fani Harta nienawidzą nagłego zakończenia. Nieobliczalny. Niedostateczny.
Ale przyjrzyj się bliżej.
Polityka odegrała tu rolę. Hart i Michaels pokłócili się już za kulisami. Spór, który przedostał się do telewizji i zdefiniował ich kariery. Konstrukcja z jednym zdecydowanym upadkiem nie była wyborem twórczym; to był środek bezpieczeństwa. Żaden z mężczyzn nie ufał drugiemu, że nie wystawi go na wieloetapowy pojedynek. Ta nieufność wyjaśnia, dlaczego na początku nie pokazali wielu ruchów. Powstrzymali się. Bronili się.
Pomimo swoich wad, ten pojedynek pozostaje najlepszym pojedynkiem pomiędzy dwoma absolutnie największymi wrestlerami u szczytu kariery. Znalezienie się w centrum legendarnego sporu. To mecz, który każdy kibic chcący zrozumieć stawkę danej epoki powinien zobaczyć.
WrestleMania XXVI: Seria kontra kariera
Niektórzy twierdzą, że pierwszy mecz Shawna Michaelsa z Undertakerem na WrestleManii XXV był lepszy. Nie zgadzamy się. W rzeczywistości były dwa mecze HBK/Taker, które zakończyły się sukcesem. Ale przygotowania do tej walki? Nie miała sobie równych.
Michaels popadł w przygnębienie. Stał się zdesperowany. Potrzebował drugiej szansy. Wyeliminował przyjaciół z Royal Rumble. Zaatakował urzędników państwowych. Z powodu rozproszenia psychicznego pozbawił się tytułu mistrza WWE Tag Team. W ostatniej próbie zmuszenia Undertakera do nawiązania kontaktu, Michaels pozbawił Takera tytułu mistrza świata wagi ciężkiej. To zadziałało. Ale Taker zażądał więcej. Postawił na szali karierę Michaelsa. HBK zgodził się natychmiast.
Poczucie nieuchronności zaczęło przenikać atmosferę. Kibice wiedzieli, że to koniec. Intryga z pierwszego meczu zniknęła, ustępując miejsca ciężkości finału. Ale jeśli masz zamiar odejść, przegrana z Undertakerem na WrestleManii nie byłaby najgorszą opcją. Nawet nie blisko najgorszego.
Klatka ze stali, która zmieniła wszystko
W karierze Shawna Michaelsa nie ma już jasnej hierarchii. Te trzy walki są wymienne w swoim majestacie. Zmienili branżę. Definiowały całe epoki.
Weźmy Badd Blood z 1997 roku. To nie była tylko wrogość. To była reakcja na Dzień Sądu. Poprzednie PPV zakończyło się chaosem. W szatni było pusto. Fani oszaleli. WWE potrzebowało izolacji. Tak narodziło się Hell in a Cell.
Sam projekt stał się główną cechą. Trzymała w sobie potwora i łamacz serc. To, co wydarzyło się później, było instynktowne. Natychmiast polała się krew. Bez zająknięnia. Tylko okrucieństwo. Michaels i „Funeral” rozbijali się nawzajem. Ten mecz pozostaje jednym z najbardziej fizycznych meczów w historii WWE.
I wtedy nastąpił punkt zwrotny. Kane’a.
„Pogrzeb” przypiął Michaelsa. Wydawało się, że koniec jest już blisko. Zamiast tego nowy gigant zaatakował własnego brata. Debiut Kane’a nie był skromny. Był głośny. Był okrutny. Dał HBK szansę na ratunek. Dobre trzymanie. Natychmiast narodziła się nowa legenda. Dzięki temu pojedynczemu, chaotycznemu ujściu Kane’a kariera Kane’a trwała prawie dwadzieścia lat.
Schody, od których wszystko się zaczęło
WrestleMania X zmieniła geometrię wrestlingu. Do tego momentu wspinano się po drabinach, aby zdobyć pas w meczach tagów. Ale nikt nie sprawił, że była to decydująca walka o mistrzostwo w grze pojedynczej.
Razor Ramon i Shawn Michaels toczyli wojnę o mistrzostwo dywizji Intercontinental. Ramon był aroganckim mistrzem. Pretendentem był Michaels pozbawiony pasa przez dyskwalifikację. Twierdzili, że tylko oni są prawdziwymi mistrzami. Rozwiązanie? Mecz na schodach.
Większość fanów nie miała pojęcia, po co się rejestruje. Pomysł wyszedł z Stampede Wrestling w Calgary. Vince McMahon wyprowadził ją na największą scenę. Rezultatem była mistrzowska klasa w zakresie synchronizacji.
Od początku wymieniali ryzykowne ruchy. Brutalne ciosy na schodach. Prawie trzyma. Walka toczyła się na jednej klatce schodowej. Została pobita. Złamany. Prawie nie do użytku pod koniec. Ale przeżyła.
Ponad dwie dekady później oryginalne schody nadal stoją. Krytycy nazywają to największym drabinkowym meczem w historii. Nie ze względu na rozrywkę. I ze względu na opowiadanie historii. Każdy ruch miał wagę. Każdy awans wydawał się zasłużony.
Idealna dziesiątka na WrestleManii 25
Niektóre rzeczy są po prostu nieuniknione. Michaels kontra „Funeral” na WrestleManii 25. Ten mecz miał być głównym wydarzeniem.
Nie mieli po dwadzieścia pięć lat. Młodość odeszła. Pozostała tylko wytrwałość. Mistrzostwo. Doświadczenie. Obaj weterani wykorzystali zgromadzoną wiedzę, aby stworzyć coś, co przypominało mniej walkę zapaśniczą, a bardziej wspólne dzieło sztuki.
Publiczność wiedziała, że to legendy. Wiedzieli, że są kamieniami węgielnymi WWE. I nadal byli dwoma najlepszymi wojownikami na świecie.
Trzydzieści minut. Walka trwała tyle czasu. Publiczności wydawało się, że minęło dziesięć minut. To nie wystarczyło.
Szereg. Niezwyciężoność „Funeral” na WrestleManii. Był to najważniejszy rekord w rozrywce sportowej. Wszyscy zakładali, że Michaels położy temu kres. Był jedyną osobą, która mogła tego dokonać. Fabuła została ustalona.
To się nie stało. „Pogrzeb” wygrał. Ale mistyka serii została podważona. Jeśli Shawn Michaels – Heartbreak Boy, dwukrotny Mr. WrestleMania – nie mógł pokonać The Dead Mana, to kto mógłby?
Blask na chwilę przygasł. Tajemnica zniknęła. Przyjęliśmy serię jako niezniszczalną. Dopiero kilka lat później pojawił się Brock Lesner i ponownie zniszczył tę pewność siebie. Ale w 2009 roku przez trzydzieści minut wszystko zależało od HBK. A kiedy przegrał, świat wrestlingu wstrzymał oddech, czekając na kolejny cud. To się nie wydarzyło. Nie wtedy.
